Za-Kop-Ane … Czyli 500km rowerem w dwa dni

Za-Kop-Ane … Czyli 500km rowerem w dwa dni

Lipiec 30, 2017 0 przez Daniel Miara

Start w trasę do Gliczarowa

… 8ma rano 22.07.2017. Rower stoi już gotowy do drogi, plecak spakowany, motywacja na poziomie 10+ 🙂 Nawigacja pokazuje 12 godzin drogi, ale nie zakłada żadnych przystanków, odpoczynków i niespodzianek w trasie.. a tych z pewnością nie zabraknie. W końcu to będzie 250 kilometrów w jedną stronę. Wiedząc, że na miejscu (czyli w karczmie Śleboda) będę bardzo późno w nocy, wcześniej już umówiłem się z Ewą na klucz „pod wycieraczką”.

Start był raczej gładki, mało samochodów na drodze i miła poranna bryza. Planowana trasa to Lubliniec – Tarnowskie Góry – Katowice – Wadowice – Gliczarów Górny. To co mogło mnie jedynie martwić to deszcz. Ale tego jegomościa na niebie nie było widać. I chociaż w prognozie pogody zapowiadali, że ma pokropić, to ni jak się to z blękitnym niebem nie zgadzalo. Mniej – więcej do godziny 15stej udało mi się przejechać przez caly Śląsk, omijając z boku Katowice. Cieszyło mnie to ogromnie, bo niestety na rowerze nie znając śląskich kazamatów, udało mi się parę razy wjechać w takie miejsca w ktorych tracilem cenny czas szukając drogi powrotnej, lub jakiegoś skrótu.

Na wysokości Wadowic zaczęło się też pojawiać pierwsze poważniejsze zmęczenie. Z nieba grzało bezlitośnie a na rowerze z wcale nie lekkim plecakiem na plecach prosto nie było. Tak, że elektrolity ze mnie dosłownie wypływały ..

W Wadowicach po raz pierwszy zacząłem się zastanawiać, po co mi te 500 kilometrów na rowerze??? I to jeszcze w dwa dni :O W Wadowicach siedząc na ławce przydrożnego sklepiku uświadomiłem sobie, że jak dotąd wypiłem już jakieś 5 litrów wody, kompletnie nie chodząc w kszaki. Ale ilość wydalanego potu skutecznie odstraszała wszystkie komary, meszki i inne robactwo 🙂 Cóż. Trzeba jechać dalej.

Finalnie nieco się zgubiłem i zjechałem nie w tę drogę co trzeba.. złapała mnie ulewa i na miejscu w Gliczarowie byłem koło 2giej w nocy.. Wnioski po pierwszym 250km były bardzo ciekawe

Kilka ciekawych wniosków

  • Mimo, że podczas drogi musiałem wielokrotnie odpoczywać i nawet w jednym miejscu 30km przed celem przespalem się 15 minut, to po osiągnięciu celu kompletnie nie chciało mi się spać.. i nie spałem w nocy kiedy dojechałem ani całego kolejnego dnia do wieczora.
  • Wypiłem 9 lub 10 litrów wody i w krzaczory poszedłem ze dwa, może trzy razy
  • Po co ja zabierałem z domu całe to jedzenie, skoro po drodze kupowałem pomidory, banany i inne lekkie i pożywne
  • Tatar przy skrajnym wyczerpaniu ratuje życie 😉
  • Google Maps w wersji (słuchamy co nam mowi) się kompletnie nie sprawdza. Mapa musi być widoczna dla oka. Wtedy ma sens.
  • Jak ustępuję zmęczenie, pojawia się głód. WILCZY GŁÓD! 😉
  • Zachody słońca są przereklamowane. Wschody są piękniejsze

Na miejscu, czyli w karczmie Śleboda u Ewy spędziłem trzy dni. Pierwszy, odpoczywając i nie za często siadając 😉 Drugi, przemierzając tatry na rowerze. Bukowina, Kotelnica i stok narciarski pokonywany na dwóch kołach, Chochołów podziwiając stare chaty, Zakopane odkrywając je od nowa na rowerze i wiele innych miejsc z których obecności nie zdawalem sobie sprawy.

Relacja z pobytu w Gliczarowie

Powrót do Lublińca

Po kilku dniach trzeba było jednak wracać.. Szkoda ale trzeba siadać na rower i czas opuścić Gliczarów, Zakopane i inne ciekawe miejsca i wracać do domu.

Na tzw powrocie pomyślałem sobie. Skoro w jedną stronę jechałem po górkę to teraz powinno być prościej. Ale niestety nie przewidziałem, że całą drogę będzie mi wiał w twarz wiatr.. Co nie ukrywam, mocno skomplikowało całą podróż powrotną, bo nawet na stromych zjazdach mocno przeszkadzało.

Podsumowanie

  • Całe 500 km zabrały mi jakieś 26 – 27 godzin
  • Nie ma dyskusji z ciałem, gdy chce odpocząć. Poprostu trzeba się zatrzymać i położyć a nawet na 5 minut zasnąć.
  • Wyjazd w trasę 250 km musi być około 6 rano bo inaczej pojawiają się problemy natury nocnej, czyli wychłodzenie, zmęczenie senne oraz brak możliwości zatrzymania się w sklepie aby uzupełnić płyny lub pokarm
  • Pakowanie plecaka zbędnym jedzeniem to absolutna pomyłka. Jedynie zbędne kilogramy w podróży
  • Trasa Lubliniec – Zakopane wydaje się prosta jedynie samochodem a rower potrafi być bardzo wymagającym sportem
  • Góry na rowerze a szczególnie Gliczarów i okolice są naprawdę świetnym miejscem do wypoczynku